To wiem tylko ja :-) A wszystko przez to, że z dobrego chciałam zrobić lepsze. Chciałam przeprasować portfel i stopił mi się rzep no i musiałam pruć i od nowa go wszyć. A że ten rzep w takim miejscu był nie bardzo dostępnym to musiałam pruć prawie cały portfel. Ale mam teraz nauczkę na przyszłość. Pierwsze koty za płoty trochę wyszedł koślawo ale i tak go kocham.
Tak wygląda portfel od strony kieszonki na banknoty
Tak od środka.
A tak wygląda kieszonka na monety
Obszywając dookoła celowo zrobiłam taki nierówny zygzak ale po wszystkim stwierdziłam, że niefajnie to wygląda.
Zdjęcia może nie są najlepszej jakości ale robiłam je mega szybko, w biegu, bo mój mąż nie mógł się doczekać kiedy będzie go mógł przetestować. No - zobaczymy co powie jak wróci z pracy. :-)
Witam. Blog jest o szyciu ale nie tylko. Jeśli Ci się u mnie spodoba będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz ślad po sobie w postaci komentarza. Zapraszam
piątek, 18 listopada 2011
czwartek, 17 listopada 2011
Ale mnie wzięło na szycie.
Normalnie jest już 2.30 w nocy a ja jeszcze bym szyła. Jak tak mnie weźmie to skończyć nie mogę, całą noc bym siedziała. Zmęczenia wcale nie czuję, poczuję dopiero jutro. Teraz szyję portfel. Mam zamiar jeszcze uszyć torebkę na pasek z tego samego materiału. Jutro a właściwie dzisiaj chcę uszyć taki polarkowy otulaczek dla Darii. Dzisiaj wypatrzyłam w szmateksie biedronkowy taki superaśny ale okazał się ciutkę za mały. Jutro wstawię zdjęcia otulaczka i portfela bo dzisiaj już bardzo późno jest..
Z Wiktoria byłam dzisiaj na pobraniu krwi na badania. Ufff ciężko było ale do przeżycia. Mała bardziej się przestraszyła niż ją bolało i ciężko było ją utrzymać. Myślę, że gdyby wiedziała co ją czeka to by była spokojniejsza. Za to potem u lekarza zachowała się po mistrzowsku. Sama dała się zbadać, nawet gardło sama pokazała, zuch dziewczynka.
Kończę już bo siedzenie o tej porze to przegięcie - trzeba trochę pospać :-)
piątek, 11 listopada 2011
Moje pierwsze literki
W końcu udało mi się skończyć moje pierwsze w życiu szyte literki. Wyszły koszmarnie koślawo ale i tak jestem z nich dumna. Następnym razem wyjdą piękniejsze. Na pewno zrobię je większe bo strasznie się namęczyłam żeby je odwrócić na prawą stronę. Zrobię też je trochę grubsze i dam więcej wypełnienia żeby były jeszcze bardziej mięciutkie. No i może zaszaleję z inną czcionką :-)
Udało mi się też w końcu zszyć serduszka, które powstały jako dekoracja do organizera na szczebelka łóżka piętrowego.
I szczęśliwa właścicielka
A oto i serduszka
czwartek, 10 listopada 2011
Matka polka po raz drugi
Ponowne macierzyństwo tak bardzo różni się od pierwszego. Jest na pewno spokojniej i mam więcej luzu, Już tak nie przeżywam każdego maleńkiego uśmiechu, każdego mrugnięcia i kiwnięcia paluszkiem. I nie staram się "za bardzo". Przy Wiktorce nie mogłam doczekać się aż będzie siedzieć, potem jak będzie raczkować, chodzić, mówić itd. Przy drugim dziecku staram się delektować każdą chwilą bo wiem jak to szybko mija. Wiktoria miała 1500 zdjęć, co chwilę jej coś tam cykałam, przy Darii już niestety tak nie jest. Dzieciaki zresztą też bardzo różnią się od siebie Wiktoria więcej spała, Daria więcej się śmieje i gaworzy. W po przebudzeniu jeszcze sobie coś tam gugała, D od razu daje koncert. Jeśli chodzi o kąpiel D płacze jak się ją wyjmuje już z wody a W płakała jak się ją wkładało. Różni się nawet wyjście na spacer - W jeszcze dobrze nie zaniosłam do wózka już spała a D płacze już tylko jak się jej czapkę założy. Nawet ciąże były różne, przy Darii nie dolegało mi nic. Żadnych mdłości, wrażliwości na zapachy, zachcianek, syndromu wicia gniazda, wahań nastroju (choć mężuś pewnie powiedziałby co innego). Jest zupełnie inaczej. We wszystkim. Ale może to i dobrze, przynajmniej mogę to wszystko przeżywać zupełnie inaczej. Na nowo.
:-)
Mała się kąpie i miesza klockiem w kubeczku
- popac, ja gotowam
- a co gotujesz?- pytam spodziewając się, że jakąś zupę czy coś tam
- nie gotuje, wodę miesam, psecies
- popac, ja gotowam
- a co gotujesz?- pytam spodziewając się, że jakąś zupę czy coś tam
- nie gotuje, wodę miesam, psecies
Czego to mała nie robi, żeby zwrócić na siebie uwagę...
Mała mniejsza śpi, więc pomyślałam sobie, że w końcu usiądę sobie przy kompie ale nie dane mi to jest :-) Wiktoria robi wszystko żeby tylko się nią zająć a jaka przy tym jest pomysłowa
- mamusiu a czy może być fioletowa krowa?
- łapaj piłke
- popatrz jaka ciężka kołdra (przynosi kołdrę Darii)
- popatrz jaka ciężka druga kołdra (tym razem jej kołdra, większa)
- położyła się do łóżka - idę spać bo już jest późna godzina, jedenasta (jest dwudziesta :-) )
- popatrz jak jedzie ten akokut (samochód)
- mamusiu, a zebra ma fajne uszy, popatrz
- a popisyłaś literki ? (chodziło jej o to co piszę)
- skacze na takiej dmuchanej zebrze - jestem za cieżka , nie mam poduszki
- uderzyłam się, patrz jaka wielka buba
- mamusiu a lubisz poduszkę?
- pokazując na ikony na pulpicie, - a co to?, telewizor, poznałam
- a umies robic sydełko samolota?
I wiele innych, a robi to w takim tempie, że nie nadążam tego pisać. Teraz ma taki super okres, non stop coś gada i czasem takie jej rzeczy wychodzą. Tak więc idę się pobawić z córuchną.
Na zdjęciu W w Halloween robi straszną minę :-)
- mamusiu a czy może być fioletowa krowa?
- łapaj piłke
- popatrz jaka ciężka kołdra (przynosi kołdrę Darii)
- popatrz jaka ciężka druga kołdra (tym razem jej kołdra, większa)
- położyła się do łóżka - idę spać bo już jest późna godzina, jedenasta (jest dwudziesta :-) )
- popatrz jak jedzie ten akokut (samochód)
- mamusiu, a zebra ma fajne uszy, popatrz
- a popisyłaś literki ? (chodziło jej o to co piszę)
- skacze na takiej dmuchanej zebrze - jestem za cieżka , nie mam poduszki
- uderzyłam się, patrz jaka wielka buba
- mamusiu a lubisz poduszkę?
- pokazując na ikony na pulpicie, - a co to?, telewizor, poznałam
- a umies robic sydełko samolota?
I wiele innych, a robi to w takim tempie, że nie nadążam tego pisać. Teraz ma taki super okres, non stop coś gada i czasem takie jej rzeczy wychodzą. Tak więc idę się pobawić z córuchną.
Na zdjęciu W w Halloween robi straszną minę :-)
poniedziałek, 7 listopada 2011
Ciasteczkowo
Wczoraj mnie wzięło na wypieki. Zrobiłam szarlotkę i ptysie z kremem waniliowym. Wyszło wszystko przepysznie i zniknęło błyskawicznie. O szarlotkę biłam się wczoraj z mężusiem. Pierwszy kawałek zjadłam w spokoju ale potem mężuś bronił dostępu do ciasta jak wygłodniały piesek, takie dobre wyszło. A z podwójnej ptysiowej porcji do dzisiaj ocalały jedynie 3 sztuki. Zdjęcia niestety jakieś kiepskie mi wyszły i są tylko ptysiowe bo szarlotkowe w ogóle się nie udały.
Jesienny spacerek
W sobotę udało nam się w końcu skorzystać z pięknej jesiennej pogody i udaliśmy się wspólnie ze znajomymi na długi spacer do Podkowy Leśnej. To był strzał w dziesiątkę, my-dorośli odpoczęliśmy trochę a dzieciaki miały frajdę z łażenia po liściach, rzucania się nimi i innych szaleństw. Pół dnia umawiałam się z Wiktorką na zbieranie liści a gdy przyszło co do czego to liście zbierała mama SAMA. Mam taki zamiar wykorzystać je potem do jakiejś jesiennej sesji dzieciaków. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się powtórzyć taki wypad jeszcze w tym roku. Na razie mamy opracowane stałe miejsca spacerów i jakaś odmiana zawsze miła jest.
czwartek, 3 listopada 2011
Porządki zdjęciowe i nie tylko
Dzisiaj wreszcie usiadłam do komputera i zrobiłam porządki w zdjęciach. Na razie podzieliłam wszystko na 5 folderów: Wiki pierwszy rok, drugi rok, trzeci rok, Daria i pozostałe. Sam folder Wiktorii z pierwszego roku jej życia ma jakieś 3000 zdjęć. Teraz muszę nad tym usiąść i powybierać te najładniejsze a pozostałe do usunięcia.
Dzisiaj też w końcu doczekałam się zamówionych próbek materiałów. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się na razie na te próbki bo kilka próbek mnie rozczarowało, tzn. wzór jest ok ale materiał jest za cienki. Ale na podstawie tych kilku próbek mogę już coś zaplanować. Nie mogę się już doczekać ale na razie muszę posprzątać dom, bo drugi dzień leżę chora z mega niefajnym katarem (niestety mała Daria też) co wykorzystuje moja mała W. a co owocuje całą podłogą w klockach, puzzlach i chrupkach.
piątek, 28 października 2011
Pokoik
Ostatnio postanowiłam wykorzystać czas kiedy duża i mała śpią i poszyć sobie trochę. Na pierwszy ogień idzie organizer, któtry będzie też pełnił funkcję zabezpieczenia na drabinkę łóżka piętrowego. (ech, muszę to napisać. Jest 23 i Wiktorka w końcu położyła się do swojego łóżeczka, poleżała 15 minut, po czym wstała z uśmiechem "już się wyspałam". Przyszła do mnie na kolana "mamusiu, co tam robisz, o jakie masz piękne literki, mmm mmm mmmmm." I jak tu nie kochać małej zmorki jednej.) No ale wracam do tematu. Gotowy organizer na drabince wygląda tak:
Uszyłam i stwierdziłam, że za blady jakiś jest jak na pokój dla dziecka. A wcześniej przygotowałam sobie aplikacje do wszycia w postaci kwiatków, serduszek i motylków ale stwierdziłam, że lepiej będzie jak kolorowe będą tylko boczki kieszonek i lamówki. No i się pomyliłam. Poczekam na zamówione próbki materiałów, może coś mi wpadnie w oko i uszyję drugi.
środa, 19 października 2011
Licencjat obroniony
I już po wszystkim, wczoraj obroniłam się na 4. Mogę postawić plusika na mojej liście rzeczy które chcę zrobić. Założyłam sobie, że nie będę robić mgr bo się nie opłaca i za pieniądze jakie miałabym wydać na mgr wolę zrobić sobie jakieś kursy. Ale teraz chciałabym tego mgr i może jakieś podyplomowe, ale to jak dzieci pójdą chyba już do szkoły. Teraz, jak już wiem czym to pachnie, nie zdecydowałabym się na studia z małymi dziećmi. Ale nie ma tego złego... teraz mam 2 dzieciaków i jestem po studiach.
W nagrodę za pięknie zdany egzamin mąż kupił mi preparaty do decoupage. Teraz, jak już mam więcej czasu to mogę sobie wrócić do moich wyklejanko-malowanek. Dostałam Crackle Sottile, a że jestem bardzo bardzo początkująca, to nie wiem jeszcze jak tego używać. Do tej pory robiłam to tak: ciemna farba, cracle, jasna farba i już a tu jakieś dwa składniki... no cóż, kiedyś trzeba się nauczyć. Na pierwszy ogień idzie stary plastikowy zegar, który leżał gdzieś na dnie szafy, może teraz coś z niego będzie.
Mam też zamiar w końcu sobie trochę poszyć bo do tej pory odkładałam to zupełnie.Och nie popiszę sobie teraz bo mała mniejsza mnie "woła" :-) mała większa zresztą też ;-)
poniedziałek, 17 października 2011
Remoncik
Od kilku dni urządzamy małej (w przyszłości Darii też) pokoik. Pokoik ten mieści się tam gdzie kiedyś była nasza sypialnia. Docelowo chcę kiedyś przeprowadzić remont z wyburzaniem ścian i stawianiem nowych, wtedy dziewczyny miałyby większy pokój, bez wyjścia na balkon, ale na razie radzimy sobie z tym co mamy. Od rodziców Marka przywieźliśmy jego stare meble, które były czarne więc pomalowałam je na beżowo-kremowy kolor. Trwałe to to nie jest ale na jakiś czas wystarczy. Z pewnością wyglądają teraz lepiej. I tak oto czarna szafka, która kiedyś wyglądała tak
Teraz wygląda tak:
A biurko i nadstawka, które kiedyś wyglądały tak:
Biurko i nadstawka stoją osobno ponieważ razem nie mieściły się w pokoiku. Okazuje się jednak, że z samej nadstawki to nawet całkiem fajny mebel jest.
Od swoich rodziców przywiozłam też stołek. Biedny stołek stał sam na deszczu porzucony i nikomu nie potrzebny, a mnie się bardzo spodobał, ponieważ można go złożyć i schować np za szafkę. A takie praktyczne cuś przyda mi się teraz akurat do mycia rączek małej Wiktorii, która jest już za ciężka żeby ją wziąć pod pachę, a za mała żeby jej rączki dostawały do umywalki w łazience. Stołek oczywiście został tez odmalowany.
Kiedyś wyglądał tak:
A po odmalowaniu tak:
W następnych postach napiszę więcej o postępach w urządzaniu dziecięcego pokoiku.
wtorek, 27 września 2011
Wczoraj Daria skończyła miesiąc, pierwszy miesiąc swojego życia a ja przegapiłam ten dzień. W ogóle ostatnio chodzę jak ta gapa, nic mi nie idzie. Może mam nerwy przed powrotem do domu? Jak już wrócę to wszystko sobie poukładam, uporządkuję i będzie z górki. Teraz się denerwuję bo do końca września trzeba oddać prace dyplomowe. Ja jak zwykle wszystko muszę zostawić na ostatnią chwilę - strasznie nie lubię w sobie tej cechy ale ni jak nie mogę się jej pozbyć. W sumie praca już jest, jeszcze tylko kosmetyka, zatwierdzenie przez promotora i finito ale ja jestem tu, a promotor tam, a to jakieś 350 km jest. Więc zostaje mi przedłużenie terminu oddania tej pracy. W czwartek mężuś podjedzie na uczelnie i załatwi. I już będę mogła kolejny punkt mego wielkiego planu zaliczyć. Zostanie mi tylko kurs angielskiego i mogę pisać kolejny plan. Chciałabym się nauczyć francuskiego i hiszpańskiego oraz nauczyć się grać na gitarze, ale te trzy sprawy załatwię jak będę bogata. Na razie nie jestem :-( więc plany odkładam. Kończę, bo się za bardzo rozpisuję.
sobota, 24 września 2011
Niedługo do domku..
Powoli, wielkimi krokami nasz pobyt u rodziców dobiega końca. Ciężko mi uwierzyć w to, że to już mija dwa i pół miesiąca a jeszcze trudniej, że Daria wczoraj skończyła cztery tygodnie. Przecież dopiero wyszłam ze szpitala. W przyszłym tygodniu powrót do domu. Ciekawe jak to będzie – tu jest taka cisza i spokój, jak się chce spotkać kogoś znajomego wystarczy wyjść z domu, ojj ciężko będzie mi się odnaleźć w tej naszej szarej grodziskiej rzeczywistości. I jest jeszcze Wiktorka. Tutaj ma przestrzeń, może się wyszaleć, wybiegać, wystarczy wyjść z domu tylko, a u nas wyjście na spacer to cała wyprawa, bo na plac zabaw, fajny plac zabaw kawałek drogi jest. No i już nie będzie jazdy wózeczkiem, chyba że tatuś pomoże. Zupełnie inne życie i martwię się, że będzie jej brakować takiego luzu. Tutaj chodzi taka szczęśliwa. Musimy się poważnie zastanowić nad tym, czy się nie przeprowadzić tutaj na wieś.
Na zdjęciu zbieranie winogronek na pyszne winko
I na koniec nie mogłam się oprzeć pokusie dodania zdjęcia mojej śpiącej Wiktorki. Ona naprawdę śpi z nogą w powietrzu. sobota, 10 września 2011
Już razem
26.08.2011 przyszła na świat nasza druga córeczka Daria. Poród odbył się poprzez cesarskie cięcie, byłam znieczulona od pasa w dół więc przez cały czas wiedziałam co się dzieje. Po wyjęciu małej pokazano mi ją a raczej położono, no i łezka mi popłynęła ze wzruszenia, nawet się nie spodziewałam. Cudowne uczucie usłyszeć płacz małej i głos lekarza "o, jest". Mała miała 3870 wagi i 58 cm. Wczoraj minęły jej już dwa tygodnie. Obawiałam się, że Wiktoria będzie zazdrosna a tu proszę, od razu pokochała siostrzyczkę. Cały czas mówi, że chce głaskać dzidziusia i trzymać ją za rączkę. Jak płacze to mówi "mamusiu weź dzidziusia", a jak ją karmie to kładzie się obok Darii i ją przytula. Śmieję się, że to Wiktoria miała być o mnie zazdrosna a nie ja o nią :-). Mała mniejsza jest grzeczna, nie płacze, karmionko w nocy mamy tak ok, 20/21 potem 1/2 w nocy, następnie 4/5 nad ranem i ok 8 rano. Drugie dziecko i nie wiem co to znaczy noc nie przespana. Ale nie chcę zapeszać bo się mogę jeszcze przekonać ;-) Na razie brzuszek też nie boli, mam tylko wrażenie że mała mniejsza męczy się jak robi kupkę, ale mam nadzieję, że się to wkrótce wszystko unormuje.
pierwsze zdjęcie zrobione 27. sierpnia
Tatuś pierwszy raz przewija
Chcieliśmy aby mała większa jak najszybciej mogła poznać swoją siostrę. Tu na trzeci dzień życia małej mniejszej, jeszcze w szpitalu - pierwsze spotkanie siostrzyczek. Pozytywnie.No i oczywiście pierwsze kompu kompu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)