środa, 19 października 2011

Licencjat obroniony

I już po wszystkim, wczoraj obroniłam się na 4. Mogę postawić plusika na mojej liście rzeczy które chcę zrobić. Założyłam sobie, że nie będę robić mgr bo się nie opłaca i za pieniądze jakie miałabym wydać na mgr wolę zrobić sobie jakieś kursy. Ale teraz chciałabym tego mgr i może jakieś podyplomowe, ale to jak dzieci pójdą chyba już do szkoły. Teraz, jak już wiem czym to pachnie, nie zdecydowałabym się na studia z małymi dziećmi. Ale nie ma tego złego... teraz mam 2 dzieciaków i jestem po studiach. 
W nagrodę za pięknie zdany egzamin mąż kupił mi preparaty do decoupage. Teraz, jak już mam więcej czasu to mogę sobie wrócić do moich wyklejanko-malowanek. Dostałam Crackle Sottile, a że jestem bardzo bardzo początkująca, to nie wiem jeszcze jak tego używać. Do tej pory robiłam to tak: ciemna farba, cracle, jasna farba i już a tu jakieś dwa składniki... no cóż, kiedyś trzeba się nauczyć. Na pierwszy ogień idzie stary plastikowy zegar, który leżał gdzieś na dnie szafy, może teraz coś z niego będzie.
Mam też zamiar w końcu sobie trochę poszyć bo do tej pory odkładałam to zupełnie.
Och nie popiszę sobie teraz bo mała mniejsza mnie "woła" :-) mała większa zresztą też ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz komentarz