wtorek, 27 września 2011

Wczoraj Daria skończyła miesiąc, pierwszy miesiąc swojego życia a ja przegapiłam ten dzień. W ogóle ostatnio chodzę jak ta gapa, nic mi nie idzie. Może mam nerwy przed powrotem do domu? Jak już wrócę to wszystko sobie poukładam, uporządkuję i będzie z górki. Teraz się denerwuję bo do końca września trzeba oddać prace dyplomowe. Ja jak zwykle wszystko muszę zostawić na ostatnią chwilę - strasznie nie lubię w sobie tej cechy ale ni jak nie mogę się jej pozbyć. W sumie praca już jest, jeszcze tylko kosmetyka, zatwierdzenie przez promotora i finito ale ja jestem tu, a promotor tam, a to jakieś 350 km jest. Więc zostaje mi przedłużenie terminu oddania tej pracy. W czwartek mężuś podjedzie na uczelnie i załatwi. I już będę mogła kolejny punkt mego wielkiego planu zaliczyć. Zostanie mi tylko kurs angielskiego i mogę pisać kolejny plan. Chciałabym się nauczyć francuskiego i hiszpańskiego oraz nauczyć się grać na gitarze, ale te trzy sprawy załatwię jak będę bogata. Na razie nie jestem :-( więc plany odkładam.  Kończę, bo się za bardzo rozpisuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz komentarz