Ostatnio w Jysku była przecena tkanin. Kupiłam sobie dwie beleczki tkaniny w sowy. Chciałam uszyć pościel dla dzieciaków. Niestety dopiero w domu zobaczyłam, że nie jest to 100% bawełna. Tak to jest jak się idzie na zakupy z mężem i dziećmi. Pierwsza rzecz jaka powstała to sowia torba na zakupy, niestety zanim zdążyłam zrobić zdjęcie, torba poszła sobie w świat :)
Następna rzecz sówkowa to sowia maskotka, najprostsza rzecz na świecie jaką uszyłam. Wycięłam sowy i je po prostu zszyłam.
Przyszła pora na narzutę. Prawa strona to oczywiście sowia tkanina. Jako wypełnienie użyłam starego koca, którego w sumie zamierzałam się już pozbyć ale jakoś mi było szkoda. A na spód użyłam starej pościeli.
Do kompletu uszyłam zasłonki, ale jak tylko je skończyłam szyć to się okazało, że akurat w Jysku jest promocja na takie zasłonki.
Gdyby nie różnica w ilości szelek, byłyby identyczne.
Zdjęcie może nie jest najlepszej jakości, ale wolę nie chwalić się oknami po zimie :) Ci co mieszkają przy ulicy na pewno wiedzą o co chodzi.
Zostało mi jeszcze sporo tej tkaniny więc na pewno coś jeszcze z niej powstanie